Coś dla Ciebie...

Newsletter

Podaj swój e-mail, aby otrzymywać informacje z duszpasterstwa Sióstr Służebniczek Dębickich










Nowości w galerii

„Dla Ciebie, Panie, pościmy, aby nasze pragnienia były lepsze i silniejsze, abyśmy lepiej mogli wsłuchać się w Twoje kroki, lepiej usłyszeć pukanie do drzwi, kiedy przyjdziesz, aby zabrać nas na Święto Paschalne”.

 

„NAWRACAJCIE SIĘ I WIERZCIE W EWANGELIĘ” (Mk 1,15)

 

            Chciejmy zastanowić się, czego oczekuje od nas Jezus w kolejnym przeżywaniu Wielkiego Postu. Uczynki miłosierdzia, modlitwa i post. Jakie miejsce zajmowały do tej pory w Twoim życiu? W dni poprzedzające Wielkanoc chciejmy pomyśleć nad duchowymi i religijnymi wartościami naszej wiary. Są to także głęboko ludzkie wartości. Pościć, aby kochać - prawdziwa miłość między ludźmi, wzajemne zaufanie i zrozumienie, będziemy mogli znowu rozsądnie rozmawiać o Bogu, który jest Miłością. Będziemy się znowu rozumieć... Wśród wszystkich religii świata chrześcijaństwo jest jedyną religią, w której Istota Najwyższa objawia się jako Bóg, który jest Miłością – może być obecny i działać tylko tam, gdzie jest miłość. Kochać po chrześcijańsku znaczy: kochać konkretnych ludzi, takimi, jakimi oni po prostu są, bez stawiania jakichkolwiek warunków. Jeżeli „kocha się” ludzi, dlatego, bo są „tacy mili”, kończy się to zawsze źle. Ludzie nie zawsze bywają takimi miłymi, że można ich kochać tylko z tego powodu. Miłość jest bezinteresowna. Wrogom przebaczyć, przeciwników lubić, za zło dobrem odpłacać - to są zadania ponad ludzkie siły. Nasza miłość do biednych, słabych, uciskanych, opuszczonych - to społeczna wykładnia naszej miłości do Boga. Młody Przyjacielu, a teraz wczytaj się sercem w kilka refleksyjnych wypowiedzi o przeżywaniu Wielkiego Postu, być może odnajdziesz w tych wypowiedziach koleżanek, kolegów, osób dorosłych swoje tęsknoty, pragnienia jak najgłębszego przeżycia tego czasu łaski od Pana:

 

Szczególnie w Wielkim Tygodniu myślę o tym, że chcę iść drogą Jezusa , służyć innym najlepiej jak umiem, najlepiej jak potrafię z Matką Jezusa (moją Matką) pod rękę.... Myślę o tym, żeby czynić dobro, wyzbywać się swojego ja ,oczyszczać swoje intencje... Chcę wielbić Boga, Syna i Ducha Św....za to, co się dokonało........ dla człowieka ...!!!

Magdalena

 

            Co czuję? Co myślę? Smutno mi, tak głęboko. Bo Wielki Post jest czasem szczególnym, żeby się przygotować na Paschę, żeby odnaleźć siebie, to, co zgubione i przygotować to wszystko w sobie na nadejście Pana. A u mnie ten Post przepadł gdzieś, zorientowałam się, że zaczął się Post, a tu już Wielki Poniedziałek. Smutno mi, bo w tym czasie nie było miejsca dla Boga, a dla mnie, dla moich zachcianek, moich pragnień i ich zaspokajania, czas był zawsze. Jaki będzie ten Tydzień? Nie wiem. Pierwszy raz podczas postu podjęłam jakieś postanowienia. Czy uda się coś zmienić, czy uda się odnaleźć Boga? Czy Bóg pozwoli się odnaleźć? Nie potrafię rezygnować z siebie, nie potrafię powiedzieć "wybieram Boga, reszta to śmieci", nie potrafię, ale mam nadzieję, że Bóg zlituje się i z tej mojej niemożności przyprowadzi do siebie...

Wypowiedź anonimowa

 

Wielki Post minął niestety „nie przeżyty”. Wielki Tydzień jest czasem zadumy, refleksji, wyciszenia i próby zjednoczenia z Jezusem cierpiącym. Uświadamiam sobie, jak często, zbyt często mam ochotę wybierać to, co łatwiejsze, przyjemniejsze. Przeważnie nie lepsze. Jak często myślę, że moje życie to moja sprawa...

Regina

 

Wielki Tydzień... A mnie gdzieś zginął Bóg... Wszystko uciekło, wszystko stało się trudne, modlę się, a jakbym się odbijała od kamienia... Może odbijam się od siebie... Może oczekuję emocji, a przecież nie o to chodzi... Może nie chcę słuchać, tylko usłyszeć potwierdzenie: jesteś dobra? Nikt nie jest dobry tylko Bóg...

Autor nieznany

 

Czas wielkopostny, a zwłaszcza ostatnie dni, Truduum Paschalne są dla mnie bardzo trudne. Kolejny rok łzy same cisną mi się do oczu w czasie Mszy Wielkoczwartkowej i Liturgii Wielkiego Piątku. Zasłaniam szybko twarz, żeby nikt przypadkiem tych zapłakanych oczu nie zobaczył. I znowu mówię do Boga (chyba wciąż nie rozmawiam) i proszę i błagam, dziękuje i adoruję Go wespół z całym tłumnie zgromadzonym Kościołem. Ale nie umiem wziąć krzyża, mimo to, że bardzo chciałabym. Nie umiem, choć mówię, że zgadzam się, bo pewnie to dla mnie jest dobre. Ale te łzy wydobywające się z samego dna duszy? Dlaczego nie umiem zaufać Bogu do końca i wykrzyczeć Amen? Jak dziś klęknąć pod Krzyżem Chrystusa? Jak wziąć tę Miłość na zawsze?

Autor...

 

Dziś Wielki Czwartek. Dzień Eucharystii i kapłaństwa. Dzień, w którym Chrystus został wydany. Dzień, w którym konał w Getsemani prosząc Ojca o siłę do podjęcia Jego woli. Ja dzisiejszą noc spędzę przed Nim w Ciemnicy. Pragnę dzisiaj wsłuchać się w Jego glos i odkryć moje powołanie. Dziś podejmę decyzje - jeśli On tego zechce. Proszę was o modlitwę, zapewniam o swojej pamięci.

Amicus

 

Wielki Post, to moment na zastanowienie się nad własnym życiem! Dla mnie jest to najlepszy okres, oczywiście wraz z Wielkanocą, w ciągu roku! Przyczyniam się przecież do ciągłego biczowania Chrystusa, jak również do przybijania Go do Krzyża, jak więc mogłabym tych dni nie przeżywać szczególnie. Nieustannie proszę, by Maryja we mnie i za mnie kruszyła moje serce, bo sama nie jestem w stanie!! Ten okres jest szczególnym momentem na nawrócenie się, choć tak naprawdę nawracać trzeba się nam cały czas!! Najważniejsze momenty to Wielki Czwartek, Śmierć na Krzyżu i Zmartwychwstanie!! Eucharystia jest wspomnieniem Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa, przyjmujemy Jego Ciało, a przede wszystkim uczestniczymy w Zbawczym dziele Boga!!! Nasz Zbawiciel żyje, ALLELUJA!!

Anula

 

Będziemy uczestniczyć w rekolekcjach, pamiętaj Młody Przyjacielu, że czas rekolekcji, to dialog z Jezusem, Spróbuj się wyciszyć. Podziękuj Jezusowi za to, że jest życiem wiecznym, że jest nieskończoną MIŁOŚCIĄ, że tą miłością dzieli się z Tobą, a przez to i Ty możesz nieść tę miłość i dzielić się z innymi. Chce być obecny w nas, w naszym życiu. Czas Wielkiego Postu, niech będzie dla nas pogłębieniem przyjaźni z Chrystusem, otwarciem się na Jego miłość. Zastanów się Młody Przyjacielu, co chciałbyś powiedzieć Jezusowi w czasie rekolekcyjnego zamyślenia. Przeżyj cały Wielki Post w łączności z Jezusem cierpiącym, odmów sobie niektórych przyjemności, rozrywek, niech nie zabraknie Cię na nabożeństwie Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żalach, staraj się, by jak najczęściej zwyciężało w Tobie to, co piękne dobre i szlachetne nad tym, co „małe”, podłe i złe w nas, co jest poszeptem złego ducha...

Zakończmy to rozważanie modlitwą:

Jezu, dobrze, że w czasie Wielkiego Postu w sposób szczególny spotkamy się z Tobą

Dziękuję Ci za twoje rany, które przywracają mi życie, niosą radość uzdrowienia

Dziękuję Ci za sakrament pokuty, w którym ciągle na nowo dotykasz mojego chorego serca

Wyzwól mnie z pychy, wyniosłości, egoizmu, ze zniewolenia opinią ludzką ...

 

PS. Jako lekturę pogłębiającą świadomość przeżywanego Wielkiego Postu proponuję Ci, Młody Przyjacielu, Orędzie Benedykta XVI  na Wielki Post 2012.

                                                                         służebniczka

 Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI na Wielki Post 2012 r.

«Troszczmy się o siebie wzajemnie,
 by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków
» (Hbr 10, 24)

Bracia i siostry!

Wielki Post ponownie daje nam sposobność do refleksji nad tym, co stanowi centrum życia chrześcijańskiego – miłością. Jest to bowiem odpowiedni czas, abyśmy z pomocą Słowa Bożego i sakramentów odnowili naszą drogę wiary, zarówno osobistą, jak i wspólnotową. Jest to droga pod znakiem modlitwy i dzielenia się, milczenia i postu, w oczekiwaniu na radość paschalną.

W tym roku chciałbym przedstawić parę myśli w świetle krótkiego tekstu biblijnego, zaczerpniętego z Listu do Hebrajczyków: «Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków» (10, 24). To zdanie występuje w perykopie, w której natchniony pisarz zachęca do pokładania ufności w Jezusie Chrystusie jako Najwyższym Kapłanie, który wyjednał nam przebaczenie i dostęp do Boga. Owocem przyjęcia Chrystusa jest życie według trzech cnót teologalnych: należy przystępować do Pana «z sercem prawym, z wiarą pełną» (w. 22), by trwać niewzruszenie w nadziei, którą wyznajemy (por. 23), troszcząc się nieustannie wraz z braćmi o «miłość i dobre uczynki» (por. 24). Mówi się też, że dla umocnienia tej ewangelicznej postawy ważne jest, by uczestniczyć w spotkaniach liturgicznych i modlitewnych wspólnoty, mając na względzie cel eschatologiczny: pełną jedność w Bogu (por. w. 25). Skupię się na wersecie 24, który w paru słowach przekazuje cenną i zawsze aktualną naukę na temat trzech aspektów życia chrześcijańskiego; są nimi troska o bliźniego, wzajemność i osobista świętość.

1. «Troszczmy się» –  odpowiedzialność za brata

Pierwszym elementem jest wezwanie do tego, by «się troszczyć» –   występuje tu grecki czasownik katanoein, który oznacza: uważnie obserwować, być uważnym, przyglądać się w sposób świadomy, dostrzegać pewną rzeczywistość. Spotykamy go w Ewangelii, kiedy Jezus mówi uczniom, by «przypatrzyli się» ptakom na niebie, które Boża Opatrzność otacza gorliwą troską, choć się nie trudzą (por. Łk 12, 24), i zachęca, by  «dostrzec», że mamy belkę we własnym oku, zanim zobaczymy drzazgę w oku brata (por. Łk 6, 41). Znajdujemy go również w innym fragmencie Listu do Hebrajczyków, jako zachętę, by «zwrócić uwagę na Jezusa» (por. 3, 1), Apostoła i Arcykapłana naszego wyznania. A zatem czasownik rozpoczynający wezwanie, o którym mówimy, zachęca, by patrzeć na drugiego człowieka, przede wszystkim na Jezusa, i by troszczyć się o siebie nawzajem, by nie okazywać dystansu, obojętności wobec losu braci. Tymczasem często dominuje postawa przeciwna: obojętność, brak zainteresowania, które rodzą się z egoizmu, maskowanego przez pozorne poszanowanie «sfery prywatnej». Także dzisiaj z mocą rozbrzmiewa głos Pana, który wzywa każdego z nas do troszczenia się o bliźniego. Także dzisiaj Bóg nas prosi, abyśmy byli «stróżami» naszych braci (por. Rdz 4, 9), abyśmy tworzyli relacje nacechowane wzajemną troskliwością, zabieganiem o dobro drugiego i o jego pełne dobro. Wielkie przykazanie miłości bliźniego nakazuje i apeluje, by mieć świadomość, że jest się odpowiedzialnym za tego, kto tak jak ja jest stworzeniem i dzieckiem Bożym: fakt, że jesteśmy braćmi w człowieczeństwie, a często także w wierze, winien nas skłaniać do dostrzegania w bliźnim prawdziwego alter ego, nieskończenie umiłowanego przez Pana. Jeżeli zaprawiamy się w tym braterskim patrzeniu, wówczas solidarność, sprawiedliwość, a także miłosierdzie i współczucie w naturalny sposób rodzą się w naszym sercu. Sługa Boży Paweł VI twierdził, że współczesny świat cierpi przede wszystkim z powodu braku braterstwa: «Ludzkość jest ciężko chora. Przyczyną tej choroby jest nie tylko zmniejszenie się zasobów naturalnych i ich chciwe zgromadzenie przez niewielu, ile raczej rozkład braterskiej więzi zarówno między ludźmi, jak i między narodami» (enc. Populorum progressio [26 marca 1967], n. 66).

Troska o bliźniego oznacza, że pragniemy jego czy jej dobra pod każdym względem: fizycznym, moralnym i duchowym. Wydaje się, że współczesna kultura przestała rozróżniać dobro i zło, tymczasem trzeba z mocą podkreślać, że dobro istnieje i zwycięża, ponieważ Bóg «jest dobry i czyni dobro» (por. Ps 119 [118], 68). Dobrem jest to, co rodzi, chroni i promuje życie, braterstwo i wspólnotę. Odpowiedzialność za bliźniego oznacza zatem pragnienie i czynienie dobra drugiego człowieka, z nadzieją, że i on otworzy się na logikę dobra; interesować się bratem znaczy otworzyć oczy na jego potrzeby. Pismo Święte ostrzega przed niebezpieczeństwem, jakim jest zatwardziałość serca, wywołana przez swego rodzaju «duchową znieczulicę», która czyni ślepymi na cierpienia drugiego człowieka. Ewangelista Łukasz przytacza dwie przypowieści Jezusa, ukazujące dwa przykłady takiej właśnie sytuacji, która może zapanować w sercu człowieka. W przypowieści o miłosiernym Samarytaninie kapłan i lewita obojętnie «przechodzą obok» człowieka napadniętego i obrabowanego przez zbójców (por. Łk 10, 30-32), natomiast w przypowieści o bogaczu człowiek opływający w dobra nie zwraca uwagi na ubogiego Łazarza, który umiera z głodu pod jego drzwiami (por. Łk 16, 19). W obydwu przypadkach mamy do czynienia z przeciwieństwem «troszczenia się», patrzenia z miłością i współczuciem. Co nie pozwala humanitarnie i z miłością patrzeć na brata? Często bogactwo materialne i dostatek, a także stawianie na pierwszym miejscu własnych interesów i własnych spraw. Nigdy nie powinniśmy być niezdolni do «miłosierdzia» nad cierpiącym człowiekiem; nigdy nie mogą tak bardzo pochłaniać nas nasze sprawy i nasze problemy, że nasze serce stanie się głuche na wołanie ubogiego. Natomiast właśnie pokora serca i własne doświadczenie cierpienia mogą wzbudzić we wnętrzu człowieka współczucie i empatię: «Sprawiedliwy zajmuje się sprawami ubogich, grzesznik nie ma [dla nich] zrozumienia» (Prz 29, 7). Tym samym zrozumiałe staje się błogosławieństwo «tych, którzy się smucą» (Mt 5, 4), to znaczy tych, którzy potrafią zapomnieć o sobie i wzruszyć się cierpieniem drugiego człowieka. Spotkanie z drugim i otwarcie serca na jego potrzeby są sposobnością do zbawienia i szczęśliwości.

«Troszczenie się» o brata oznacza również, że dbamy o jego dobro duchowe. W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę na pewien aspekt życia chrześcijańskiego, który jak mi się wydaje, popadł w zapomnienie – upomnienie braterskie z myślą o zbawieniu wiecznym. Dzisiaj na ogół podchodzi się z dużą wrażliwością do kwestii opieki i miłości w kontekście dobra fizycznego i materialnego innych, natomiast niemal całkowicie pomija się milczeniem duchową odpowiedzialność za braci. Inaczej jest w Kościele pierwszych wieków i we wspólnotach cechujących się prawdziwie dojrzałą wiarą, którym na sercu leży nie tylko cielesne zdrowie brata, ale także zdrowie jego duszy, ze względu na jego ostateczne przeznaczenie. W Piśmie Świętym czytamy: «Strofuj mądrego, a będzie cię kochał. Ucz mądrego, a będzie mądrzejszy, oświecaj prawego, a zwiększy swą umiejętność» (Prz 9, 8-9). Sam Chrystus mówi, żeby upominać brata, który grzeszy (por. Mt 18, 15). Czasownik oznaczający upomnienie braterskie – elenchein – to ten sam, który odnosi się do prorockiej misji chrześcijan, jaką jest piętnowanie pokolenia tych, którzy ulegają złu (por. Ef 5, 11). Tradycja Kościoła zaliczyła «upominanie grzeszników» do dzieł miłosierdzia duchowego. Ważną rzeczą jest ocalenie tego aspektu miłości chrześcijańskiej. Nie należy milczeć w obliczu zła. Mam tu na myśli postawę tych chrześcijan, którzy przez szacunek dla człowieka lub po prostu z wygodnictwa dostosowują się do powszechnie panującej mentalności, zamiast przestrzegać swych braci przed tymi sposobami myślenia i postępowania, które są sprzeczne z prawdą i nie prowadzą do dobra. Upomnienie chrześcijańskie nie jest jednak nigdy formułowane w duchu potępienia czy oskarżenia; wypływa zawsze z miłości i miłosierdzia i rodzi się z prawdziwej troski o dobro brata. Apostoł Paweł pisze: «Gdyby komuś przydarzył się jakiś upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie» (Ga 6, 1). W naszym świecie, przesyconym indywidualizmem, trzeba odkryć na nowo, jak ważne jest upomnienie braterskie, aby razem podążać do świętości. Nawet «prawy siedmiokroć upadnie» (Prz 24, 16) –  mówi Pismo Święte – a wszyscy jesteśmy słabi i niedoskonali (por. 1 J 1, 8). Wielką przysługą jest zatem pomaganie i akceptowanie pomocy w postrzeganiu w prawdzie samych siebie, aby doskonalić własne życie i postępować bardziej prawidłowo drogą Pana. Zawsze potrzebne jest spojrzenie, które miłuje i koryguje, zna i uznaje, rozeznaje i przebacza (por. Łk 22, 61), jak Bóg uczynił i czyni w stosunku do każdego z nas.

2. «O siebie wzajemnie» – dar wzajemności

To «czuwanie» nad innymi jest sprzeczne z mentalnością, w której sprowadza się życie do wymiaru jedynie ziemskiego, nie postrzega go w perspektywie eschatologicznej i akceptuje dowolny wybór moralny w imię wolności jednostki. Społeczeństwo takie jak dzisiaj nasze może stać się obojętne zarówno na cierpienia fizyczne, jak i duchowe i moralne potrzeby życia. Tak nie powinno być we wspólnocie chrześcijańskiej! Apostoł Paweł zachęca, by dążyć do tego, co «służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu» (Rz 14, 19), starając się o to, «co dla bliźniego dogodne – dla jego dobra, dla zbudowania» (tamże 15, 2), nie szukając własnej korzyści, «lecz dobra wielu, aby byli zbawieni» (1 Kor 10, 33). To wzajemne upominanie i zachęcanie w duchu pokory i miłości winno być częścią życia wspólnoty chrześcijańskiej.

Uczniowie Pana, zjednoczeni z Chrystusem przez Eucharystię, żyją w jedności, która łączy ich niczym członki jednego ciała. To oznacza, że bliźni należy do mnie, jego życie, jego zbawienie wiążą się z moim życiem i moim zbawieniem. Sięgamy tutaj bardzo głębokiego aspektu wspólnoty: nasze życie i życie innych są współzależne, zarówno w dobru, jak i w złu; tak grzech, jak i uczynki miłości mają również wymiar społeczny. W Kościele, mistycznym ciele Chrystusa, występuje ta wzajemność: wspólnota nieustannie pokutuje i błaga o przebaczenie grzechów swoich synów, ale też nieustannie weseli się i cieszy świadectwami cnót i miłości, które w niej się pojawiają. «Żeby poszczególne  członki  troszczyły  się o siebie nawzajem» (1 Kor 12, 25), pisze św. Paweł, ponieważ jesteśmy jednym ciałem. Miłość do braci, której jeden z wyrazów stanowi jałmużna – typowa praktyka wielkopostna, wraz z modlitwą i postem – jest zakorzeniona w tej wspólnej przynależności. Także przez konkretną troskę o najuboższych każdy chrześcijanin może wyrazić swoją przynależność do jednego ciała, którym jest Kościół. Wzajemna troska to także uznanie dobra, które Pan w nich czyni, i dziękowanie razem z nimi za cuda łaski, jakich dobry i wszechmogący Bóg nieustannie dokonuje w swoich synach. Kiedy chrześcijanin dostrzega w bliźnim działanie Ducha Świętego, może się z tego jedynie radować i chwalić za to Ojca niebieskiego (por. Mt 5, 16).

3.  «By się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków» – wspólna droga do świętości

To wyrażenie z Listu do Hebrajczyków (10, 24) zachęca nas do tego, byśmy  mieli na uwadze powszechne powołanie do świętości, nieustanne postępowanie  w życiu duchowym, byśmy dążyli do większych charyzmatów  oraz coraz wznioślejszej i bardziej owocnej miłości (por. 1 Kor 12, 31-13, 13). Wzajemna troska ma pobudzać do konkretnej, coraz większej miłości, «niczym światło poranne, które wschodzi i wzrasta aż do południa» (por. Prz 4, 18), w oczekiwaniu na dzień, który nie zna zmierzchu w Bogu. Czas, który jest nam dany w życiu, jest cenny, abyśmy odkrywali i spełniali dobre uczynki w miłości Boga. Dzięki temu Kościół rośnie i się rozwija, aby osiągnąć pełną doskonałość Chrystusa (por. Ef 4, 13). W tej dynamicznej perspektywie wzrostu mieści się nasze wezwanie, byśmy się wzajemnie pobudzali do osiągania pełni miłości i dobrych czynów.

Niestety, wciąż istnieje pokusa, by się nie angażować, tłumić Ducha, odmawiać «wykorzystywania talentów», które nam zostały dane dla naszego dobra i dobra bliźniego (por. Mt 25, 25 n.). Wszyscy otrzymaliśmy bogactwa duchowe czy materialne przydatne do tego, by wypełniać Boży plan, dla dobra Kościoła i dla naszego zbawienia (por. Łk 12, 21 b; 1 Tm 6, 18). Mistrzowie duchowości przypominają, że w życiu wiary ten, kto nie czyni postępów, cofa się. Drodzy bracia i siostry, weźmy sobie do serca wciąż aktualne wezwanie, by dążyć do «wysokiej miary życia chrześcijańskiego» (por. Jan Paweł II, list apost. Novo millennio ineunte [6 stycznia 2001], n. 31). Kościół w swej mądrości, uznając i ogłaszając błogosławionymi i świętymi niektórych przykładnych chrześcijan, ma   na   celu  także  wzbudzanie  pragnienia,  by  naśladować  ich  cnoty. Św. Paweł  napomina:  «w  okazywaniu  czci jedni drugich wyprzedzajcie» (Rz 12, 10).

W świecie, który wymaga od chrześcijan odnowionego świadectwa miłości Pana i wierności Mu, wszyscy winni czuć potrzebę prześcigania się w miłości, w usługiwaniu  i w dobrych uczynkach (por. Hbr 6, 10). To napomnienie ma szczególną moc w okresie przygotowania do świąt wielkanocnych. Życząc świętego i owocnego Wielkiego Postu, zawierzam was wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny i z serca udzielam wszystkim Błogosławieństwa Apostolskiego.

Watykan, 3 listopada 2011 r.

BENEDICTUS PP. XVI

 
18/05/2012
Słowo, które ma moc
 Mk 16, 15-20       Jezus po raz ostatni, w sposób widzialny, jest obecny pośród swoich uczniów. Jest to spotkanie pożegnalne. Po wypełnieniu misji zleconej Mu przez Ojca, wraca do nieba.    Uczniom pozostawia [...]
10/05/2012
Słowo, które ma moc
  J 15.9-17   Każde ludzkie serce pragnie miłości, pragnie, aby z innymi wchodzić w bliskie relacje, w relacje przyjaźni. Naprzeciw tym potrzebom wychodzi Jezus i zapewnia nas o swojej miłości, i o trwałej z nami [...]
05/05/2012
Aktualności
Piękny miesiąc maj
Maryja, Matka pięknej miłości, jest dla chrześcijan Gwiazdą nieomylnie kierującą nasze kroki ku Chrystusowi. Aby pokorna Dziewica z Nazaretu zaprowadziła nas do Chrystusa, który jest „światłością prawdziwą, [...]
03/05/2012
Słowo, które ma moc
J 15,1-8               Jezus ukazuje nam we fragmencie z dzisiejszej Ewangelii Boga Ojca, jako dobrego Ogrodnika, który z wielką miłością i troskliwością troszczy się o nas. Siebie nazywa krzewem winnym, [...]

Najbliższe spotkania

Skrzynka intencji

Jeżeli pragniesz powierzyć nam intencję, w której będziemy się modlić, to wpisz ją poniżej.

  Odśwież Captcha  
 
NAJNOWSZE FILMY
Zgromadzenie Sióstr Służebniczek
Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej

ul. E. Bojanowskiego 8-10, 39-200 Dębica
insurance 14 670-48-81